Skad blog?

Skąd blog?

Pomysł na  własne miejsce w sieci powstał gdy pewnego dnia chciałam się sama przed sobą schować w kuchni. Pasjami smażyłam naleśniki dla całej rodziny i chowałam się w kuchni by piec sterty muffinek i tart. Największą karą był brak piekarnika na studenckiej stancji. Miłością do dań obiadowych jednak nie pałałam, do śniadań większą. Powstała strona aktualizowany raz częściej raz rzadziej, z którego w pewnym momencie wyrosłam.

Potem przypomniałam sobie  blogowaniu gdy ciasto nie chciało się kleić, zapomniałam rozgrzać piekarnik,a z szafki poleciała sól przyozdabiając kryształkami kuchenkę i pół blatu, zahaczając oczywiście o suszące się naczynia. A chciałam tylko zrobić polski porządny obiad dla chłopa.

I cóż z tego,że potrafiłam zrobić kilkuwarstwowy tort skoro bywało,że gotowanie zwykłego rosołu  z koleżankami (trzy osiemnastki w kuchni) skutkowało grą w kamień-papier-nożyce,która dzwoni do domu po przepis na kluski... Jednak każda z Nas była mistrzem w sosie pomidorowym i szybkim kurczaku z brokułem. Koniecznie musiałam się dokształcić. Nie samymi słodkościami człowiek żyje.

W znajdowanych przepisach brakowało mi jednak informacji dla żółtodziobów, kolejności pracy w kuchni, przypomnienia kiedy rozgrzać piekarnik. Nie wspominając o błędach w przepisach, pomijaniu produktów czy próbach zamiany na inne...

Ile ziemniaków to 400gram? Jak odmierzyć gdy nie mam wagi. Co obierać,a czego nie? Na litość boską jak ja mam te kurki oczyścić? Mogę potrząsać patelnią czy nie? Co oznacza doprawić do smaku i jak interpretować "dodać tak na oko". Ile gram to szczypta? Co tak naprawdę kryje się pod idealną konsystencją ciasta na chleb. I jak to jest z tym całym zakwasem? Czy naprawdę wielką filozofią jest zrobić schabowe? Mleko a mleczko kokosowe wtf...

 I jak nakarmić chłopa by się najadł,bo wszystkie moje zupy i inne dania kwitował stwierdzeniem: smaczne, ale tym się nie najem. Podjęłam wyzwanie i po kolei zaczęłam walczyć z kuchnią polską i francuską. Jak to możliwe skoro umiem upiec świetny tort,a przerastają mnie zwykłe zrazy?! Niedoczekanie (zrazów!)

Pokonałam zrazy i wiele innych dań. Walczyłam o kruche tarty, najlepszą pomidorową i nieprzeciągnięte mięso, nie zapominając by nadrobić luki w wiedzy na temat serników. Problem jednak wracał gdy po kilku miesiącach chciałam wrócić do swojego wypracowanego, wypieszczonego przepisu.

Więc skąd www.ufiolki.pl ?

Z potrzeby spisania przepisów,których składniki, proporcje i dodawane przyprawy ulatują w otchłań niepamięci. I miejsca dla wszystkich przepisów,które dotąd były spisywane były wszędzie (między notatkami z prawa karnego, i tymi z morskiego, w kalendarzu, na odwrocie kserówki z języka niemieckiego i liście zakupów) a przez co ginęły w obliczu licznych licealnych i studenckich przeprowadzek. Pora wrócić do blogowania!

Trzeba było zacząć od nowa. Zmieniłam więc nazwę na krótszą uFiolki.. I odważyłam się podpisać swoim imieniem. Z notesem w ręce zaplanowałam najbliższych 10 wpisów pamiętając by robić potrawom zdjęcia.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Anonim? Bez konta? Proszę wybierz opcję Nazwa/Adres URL" i wpisz swoje imię/pseudonim/chociaż inicjały - miło mi gdy wiem kto mnie odwiedza ;)

TOP