środa, 23 sierpnia 2017

Prosta drożdżówka z kruszonką i rabarbarem

Dzisiaj chciałabym Was serdecznie zaprosić do upieczenia puszystego maślanego ciasta drożdżowego z rabarbarem i kruszonką. Powoli rabarbar znika z grządek i targowisk. 
Warto więc dorwać ostatki rabarbaru i upiec jakieś dobre ciasto. (Znajdziesz u mnie również przepis na bułeczki z rabarbarem, kruche ciasto i placek na maślance z rabarbarem)

Bo czy jest coś milszego niż zapach ciasta rozchodzącego się po całym domu? :)

W dodatku ciasto drożdżowe wcale nie jest skomplikowane czy trudne. Nie wymaga też wielkiej ilości czasu czy umiejętności jakimi Nas straszą niektóe poradniki i książki kucharskie. 

Potrzebujesz tylko pół godziny by zrobić zaczyn i zagnieść ciasto, ciasto powoli sobie rośnie, a Ty dostajesz 1,5 godziny wolnego by wypić herbatę i obejrzeć dobry film. To co jaki film zamierzacie obejrzeć podczas pieczenia ciasta?




P.S. Na zdjęciu przedostatni kawałek ciasta. Zanim zrobiłam zdjęcie - duża blacha ciasta została pożarta. Ale to chyba najlepsza rekomendacja dla tego przepisu :)


CZYTAJ DALEJ
środa, 16 sierpnia 2017

Prosta i sycąca zupa z cukinią i kurczakiem

Przez wiele lat żyłam w przekonaniu,że zupa jarzynowa to nudny miks rozgotowanej włoszczyzny i ziemniaków z zasmażką. Jarzynową kojarzyłam głownie z zapachem rozgotowanych warzyw podawanych w stołówkach i niekoniecznie udanymi zupami mojej rodzicielki.

Gdy wzięłam gotowanie we własne ręce starannie omijałam zupę jarzynową. Gotowałam zupy, które uparcie nazywałam wielowarzywnymi bądź nadawałam im nazwy od głównego składnika: soczewicowa, soczewicowa z ziemniakami, cukiniowa kartoflanka etc.

Czas jednak przerwać tę nieuzasadniona leksyklaną niechęć. Pora na jarzynową i kategorię #zupajarzynowa, w której lądować będą wszystkie sezonowe wielowarzywne zupy.

CZYTAJ DALEJ
niedziela, 2 lipca 2017

Co Ci do głowy strzeliło czyli skąd pomysł by prowadzić blog?

Skąd blog?

Pomysł na mój pierwszy blog powstał gdy pewnego dnia chciałam się sama przed sobą schować w kuchni. Pasjami smażyłam naleśniki, gotowałam buliony i piekłam sterty babeczek.

I cóż z tego,że potrafiłam zrobić kilkuwarstwowy tort skoro bywało,że gotowanie zwykłego rosołu  z koleżankami (trzy osiemnastki w kuchni) skutkowało grą w kamień-papier-nożyce,która dzwoni do domu po przepis... Jednak każda z Nas była mistrzem w sosie pomidorowym i szybkim kurczaku z brokułem. #studia

W znajdowanych przepisach brakowało informacji dla żółtodziobów, kolejności pracy w kuchni, przypomnienia kiedy rozgrzać piekarnik. Nie wspominając o błędach w przepisach, pomijaniu produktów czy próbach zamiany na inne...

Ile ziemniaków to 400gram? Jak odmierzyć gdy nie mam wagi. Co obierać,a czego nie? Na litość boską jak ja mam te kurki oczyścić? Mogę potrząsać patelnią czy nie? Co oznacza doprawić do smaku i jak interpretować "dodać tak na oko". Ile gram to szczypta? Co tak naprawdę kryje się pod idealną konsystencją ciasta na chleb. I jak to jest z tym całym zakwasem? Czy naprawdę wielką filozofią jest zrobić schabowe? Mleko a mleczko kokosowe wtf...

Potem pomysł nieco podupadł,a ja zostawiłam blog.

O blogu przypomniałam sobie gdy ciasto nie chciało się kleić, zapomniałam rozgrzać piekarnik,a z szafki poleciała sól przyozdabiając kryształkami kuchenkę i pół blatu, zahaczając o suszące się naczynia, a ja zamiast sprzątać głowiłam się jakie były proporcje na to moje lubione ciasto.

 Och i jak nakarmić chłopa by się najadł,bo wszystkie moje zupy i inne dania kwitował stwierdzeniem: smaczne, ale tym się nie najem. Podjęłam wyzwanie kuchni polskiej jakiś rok temu. Jak to możliwe skoro umiem upiec świetny tort,a przerastają mnie zwykłe zrazy?! Niedoczekanie (zrazów!)

Pokonałam zrazy i wiele innych dań. Walczyłam o tarty, najlepszą pomidorową i nieprzeciągnięte mięso, nie zapominając by nadrobić luki w wiedzy na temat serników. Problem jednak wracał gdy po kilku miesiącach chciałam wrócić do swojego wypracowanego, wypieszczonego przepisu.

Więc skąd www.ufiolki.pl ?

Z potrzeby spisania przepisów,których składniki, proporcje i dodawane przyprawy ulatują w otchłań niepamięci. I miejsca dla wszystkich przepisów,które dotąd spisywane były wszędzie (między notatkami z prawa karnego, i tymi z morskiego, w kalendarzu, na odwrocie kserówki z języka niemieckiego i liście zakupów) a przez co ginęły w obliczu licznych przeprowadzek. Pora wrócić do blogowania!

Trzeba było zacząć od nowa. Zmieniłam więc nazwę na krótszą uFiolki.
 I odważyłam się podpisać swoim imieniem.


CZYTAJ DALEJ
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
TOP